piątek, 22 września 2017

Za co kocham bajki: Zwierzogród #2


Jakiś czas temu obejrzałam po raz 74568656 Zwierzogród, po czym przypomniałam sobie o serii postów, jaką założyłam pod koniec czerwca i postanowiłam napisać o tej ŚWIETNEJ bajce! <3 (a tak serio to widziałam tę produkcję może z 6 razy, więc jak na razie nie jest to tak dużo xD) Kiedy obejrzałam ją po raz pierwszy, jakoś w lipcu zeszłego roku, to od razu ją pokochałam <3 I to tak mocno, że stwierdziłam, że muszę ją mieć na płycie i to był pierwszy i ostatni raz, kiedy wydałam na film 40 zł xD (byłam skłonna wydać MAJĄTEK na tę bajkę, więc to już coś znaczy... :D) Potem były moje urodziny (w sierpniu), to jakoś w ich okolicy zrobiłam sobie maraton i oglądałam to dzień po dniu xD W którymś momencie mi się znudziło, więc nie chciałam się przejeść i zaprzestałam tego oglądania. Po czym Zwierzogród obejrzałam następny raz dopiero po roku :P
O tym, jak kocham bajki, rozwodziłam się w poprzednim poście, więc teraz nie będę się powtarzać. Powiem tylko krótko o samym Zwierzogrodzie: jeden z lepszych filmów animowanych Disney'a i ogólnie! Serio, jest bardzo oryginalny, niesamowicie zabawny i zawiera ciekawe postacie.
Dalej POST ZAWIERA SPOILERY. Czytacie na własną odpowiedzialność :D


Przechodząc do konkretów, Zwierzogród kocham, ponieważ:

❤ Bohaterowie! To nic, że to są zwierzęta, a nie ludzie - dla mnie to żadna przeszkoda :D Ponieważ ich charaktery to mistrzostwo. Oczywiście najbardziej na prowadzenie wychodzą Judy i Nick, ale postacie drugoplanowe też są cudowne - Pazurian Clawhauser, komendant Bogo, rodzice Judy, Pan B. <3 Oglądanie ich wszystkich to czyste szczęście <3 

❤ Relacja Judy i Nicka <3 Choć trochę przypomina mi to Roszpunkę i Flynna z Zaplątanych - to nic, bo obie te pary uwielbiam <3 Judy i Nick są przeciwieństwami, ale idealnie się uzupełniają, a słuchając ich rozmów, po prostu się rozpływam - są poprowadzone w taki błyskotliwy i humorystyczny sposób. Czułam ich rodzącą się przyjaźń i osobiście uważam, że łączy ich nawet coś więcej :P Choć nic nie zostało powiedziane wprost, mam wrażenie, że samemu można sobie tę relację zinterpretować i to też jest piękne <3


❤ Pomysł, by ofiary i drapieżniki żyły w zgodzie! Ge-nia-lne i super pomysłowe! Wyobrażam sobie, jak trudno musiało być to wszystko wymyślić i zaplanować, by miało sens, ale wszystko się udało, a nawet więcej - bo efekt końcowy jest wprost oszałamiający <3

❤ Sam Zwierzogród <3 To nawiązuje do tego, co mówiłam wyżej - jego rozplanowanie mnie zachwyca <3 Scena, kiedy Judy jedzie pociągiem, jest jedną z moich ulubionych, nie tylko dlatego że w tle słychać tę fajną piosenkę Nie bój się chcieć, ale głównie z powodu przejazdu przez Zwierzogród. Część pustynna, część lodowa, część z lasami deszczowymi, Chomiczówka, te wszystkie rzeczy przystosowane dla różnej wielkości zwierząt - jak drzwi w pociągu czy samochody. Naprawdę zachwycające <3


❤ Wątek kryminalny. Wiem, że nie jest super rozwinięty czy zaskakujący (choć ja osobiście nie przewidziałam, że to Obłoczek za wszystkim stoi xD serio), ale ja z przyjemnością obserwowałam śledztwo Nicka i Judy, wciągnęło mnie i byłam autentycznie ciekawa, co jeszcze odkryją :P

❤ Pokazanie, by nie wierzyć w stereotypy. To jedna z najpiękniejszych rzeczy w tej bajce - bo lis nie zawsze musi być oszustem, królik głupi, a owca bezbronna. Nie wkładajmy wszystkich do jednego worka - to właśnie głosi ten film, a postawa Judy wszystko umacnia.

❤ Tradycyjne, ale jakże ważne przesłanie, że jeśli czegoś się bardzo chce, to nic nie stoi na przeszkodzie, by to osiągnąć. Wystarczy dążyć do celu i pracować na jego osiągnięcie - znów Judy to uosabia. Byłam pod wrażeniem tego, jak dała sobie radę w tej szkole policyjnej <3


❤ Nie ma też wątpliwości, że Zwierzogród szerzy tolerancję i wielokulturowość (choć siostrę i mnie zastanawia, co właściwie jedzą drapieżniki? albo tego nie wyłapałam, albo nie było to powiedziane, a to bardzo intrygująca rzecz! xD). Czytałam też, że to również alegoria do sytuacji w Europie i uchodźców, a także muzułmanów, ale szczerze mówiąc, ja o tym nie pomyślałam, oglądając bajkę. Coś w tym jest, istotnie, ale nie jestem pewna, czy nie jest to doszukiwane trochę na siłę. 

❤ Prawie zapomniałam o humorze! Zwierzogród jest dla mnie jedną z najzabawniejszych bajek, serio xD <3 <3 Co chwilę się śmiałam, jak chociażby na scenie, w której rodzice Judy ostrzegają ją przed lisami albo gdy sąsiedzi darli japę xDDDD Sam Pazurian i jego teksty i wiele, naprawdę wiele innych xD <3

❤ Za wszelakie nawiązania do innych dzieł! Choć akurat nie znam ani Ojca chrzestnego, ani Breaking Bad - doceniam te sceny, uwielbiam takie wplątania :D Poza tym sprzedaż filmów przez tę łasicę (? nie pamiętam, czy to łasica była xD) i ten tekst nawet w kinach tego jeszcze nie grali przy Moanie <3 xD


❤ Ten długopis!!! Co za wyśmienity pomysł, jestem pod wrażeniem! Ile ja bym dała, żeby taki mieć dla siebie... xD Ile to razy powiedziałam już do siostry, że "gdybym miała ten długopis ze Zwierzogrodu, to byłoby twoje słowo przeciwko twojemu" xD Albo kiedyś z siostrą cytowałyśmy scenę z Panem B. xD (siostra uwielbia tę bajkę tak jak ja <3) Ponieważ pokłóciłyśmy się i powiedziałam jej, żeby nie wracała do mojego pokoju, a po chwili przyszła i się zaczęło... gobelin z pupy skunksa i takie tam... xD

❤ ULUBIONA POSTAĆ: NICK!!!! Zdecydowanie!!!

❤ULUBIONA SCENA: Chyba nie mam jednej, konkretnej ulubionej sceny. Uwielbiam jazdę pociągiem Judy; to, jak Judy dowiedziała się o oszustwie Nicka z lodami; sytuacja z Panem B. albo ta scena, w tej oazie xD No i leniwce!! Kurczę, uwielbiam xD <3 Naprawdę nie potrafię wybrać jednej :P


Na tym zakończę ten długi wywód! Wybaczcie, ale ja tak uwielbiam bajki xD I Zwierzogród xD Jak Disney mógł stworzyć coś tak doskonałego, to ja nie wiem. Teraz pozostaje mi czekać na ich kolejną produkcję, którą z pewnością się zachwycę! (choć wątpię, że pobiją poziom Zwierzogrodu... byłoby naprawdę ciężko xD ale może mnie zaskoczą)

KONIECZNIE DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZACH, CO MYŚLICIE. KONIECZNIE.

Inne posty w serii:

piątek, 15 września 2017

Zły Romeo - Leisa Rayven [Book Tour]

Zdjęcie mojego autorstwa

Tytuł:
 Zły Romeo
Autor: Leisa Rayven
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 432
Rok wydania: 2014 (ogólnie), 2017 (Polska)
Seria/cykl: Starcrossed - część pierwsza

Cassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce...

Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat...
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?


Bohaterowie
Coś czuję, że nie wyrażę się zbyt pochlebnie o głównej bohaterce, ale zanim do niej przejdę, pomówię bardziej ogólnie. Dobrym określeniem na opisanie bohaterów w tym przypadku będzie: w porządku. Tak po prostu. Nie byli źle wykreowani, nie byli również papierowi, ale równocześnie jakoś nie zżyłam się z nimi czy nawet jakoś szczególnie mocno ich nie polubiłam. Ethan Holt to skomplikowana postać i jego chyba najbardziej obdarzyłam sympatią. Choć nie zaczęłam szaleć na jego punkcie xD Natomiast główna bohaterka - Cassie - ech... Czasem miałam wrażenie, że ją rozumiem i na początku bardzo mnie bawiła swoimi takimi "przemyśleniami", ale im dalej, tym gorzej... Ta dziewczyna ma tylko JEDNO w głowie. Poświęca się swojej pasji, aktorstwie, temu nie przeczę, ale jednocześnie co chwilę musiała wtrącać jakieś swoje zboczone komentarze i kiedy czytało się o tym chyba po raz setny, naprawdę można mieć tego dość. Pozostali bohaterowie raczej się nie wyróżniali; gdzieś tam żyli sobie w tle i nie przyciągali wiele uwagi.

Spodobał mi się ten gif xD
Fabuła
Czułam, że od początku będę mieć spory problem z tą książką, ponieważ bardzo nie cierpię podziału na "kiedyś" i "teraz". Takie przeplatanie się przeszłości z teraźniejszością z jakiegoś powodu bardzo mnie irytuje, wolałabym, żeby te zdarzenia były poukładane chronologicznie, żebym sama mogła je odkrywać... A tak jest właśnie w Złym Romeo [to imię się odmienia?] i nie polubiłam tego zabiegu. Książka porusza oczywiście tematykę miłości, ale nie tylko. Mówi również o teatrze, aktorstwie, dążeniu do celu, zaufaniu... Leisa Rayven ciekawie opisała uczucie łączące Cassie i Ethana, nie było to może nic nowego, ale wydaje mi się, że nie o oryginalność chodzi w książkach tego typu, a właśnie o sposób opisywania miłości, zakochiwania się w sobie bohaterów. Autorka podołała temu zadaniu. Początkowo czułam się wciągnięta w fabułę, zainteresowana toczącymi się wydarzeniami, ale po jakimś czasie to wszystko zaczęło mnie po prostu... nudzić. Choć nie mam nic do zarzucenia relacji głównych bohaterów, to uważam, że w pewnym momencie autorka tak jakby stanęła w miejscu: opisywała tylko zbliżenia albo próby zbliżeń (xD brzmi dziwnie, ale nie będę wyjaśniać, o co dokładnie chodzi xD trzeba przeczytać książkę xD) Cassie i Ethana. Trochę więcej różnorodności i już byłoby lepiej. 


Kilka słów na koniec
Humor, humor i jeszcze raz humor! Sporo uratował, moim zdaniem. Co jakiś czas śmiałam się i to było cudowne! Nie wyobrażam sobie, jak bym odebrała tę książkę, gdyby nie była zabawna... Styl Laisy Rayven jest zwykły, młodzieżowy; autorka nie używa trudnego słownictwa. Co mi się na pewno spodobało, to motyw teatru, ten temat nieco mnie fascynuje i fajnie było o tym poczytać, zobaczyć, choć trochę, jak to wygląda "od kuchni". Narracja została prowadzona z pierwszej osobie, z perspektywy Cassie, w czasie teraźniejszym (kiedyś czas teraźniejszy baaardzo utrudniał mi czytanie, a dziś już się do niego przyzwyczaiłam i nie mam z nim problemów :D).
Zły Romeo nie jest złą książką. Rozumiem, dlaczego może się podobać. I nie mówię, że mi się nie podobała, ale mogłoby być trochę... lepiej. To fajna książka o młodych ludziach dla młodych ludzi, o rodzącym się uczuciu między bohaterami, które napotyka przeszkody. To książka, którą szybko się czyta. I choć potem trochę mnie znudziła, doceniłam humor, który sprawił, że całość pochłaniało się znacznie przyjemniej.

Ocena: 6/10



Za książkę bardzo dziękuję Justysi z bloga Z miłości do książek <3 <3







Czekam na Wasze wszelakie opinie i przemyślenia! Czytaliście? I jak Wam się podobało? Jak oceniacie Cassie? Co powiecie o uczuciu łączącym ją z Holtem? A może dopiero zamierzacie przeczytać? Albo nie? Dlaczego? :D (za każdym razem chcę Was zmusić do udzielenia mi szerszej opinii, a i tak nie zawsze mi się udaje xD)

Ponadto założyłam fanpage! Nie wiem, jak to z nim będzie, pożyjemy, zobaczymy xD
Zapraszam - Strefa czytania ^_^