piątek, 2 grudnia 2016

6 rzeczy, które pewnie tylko mnie irytują w blogosferze

Na ten temat powstało już całe mnóstwo postów, wiem. Ale i ja postanowiłam dorzucić do tego swoją cegiełkę, tym bardziej, że ani razu nie spotkałam się z zarzutami, które mnie denerwują :D Pomysł na napisanie takiego posta przyszedł, kiedy po raz kolejny odwiedziłam jeden z blogów i się zirytowałam na rzecz zawartą w punkcie 1, która jest chyba najbardziej IRYTUJĄCA spośród tych wszystkich.
UWAGA: nie chcę nikogo obrażać, to są po prostu moje przemyślenia. Ale jeśli ktoś ma kontrargumenty - z chęcią ich wysłucham w komentarzu :D 



1. GDY AUTOR BLOGA NIE ODPOWIADA NA KOMENTARZE. W OGÓLE

Serio, czy to jest takie trudne? Ja wręcz tego nie cierpię, mam wrażenie, że autor nie utrzymuje więzi z czytelnikami. A do tego nie powstają żadne dyskusje i jest po prostu... nudno. Ja sama nie zawsze odpowiadam na wszystkie komentarze, bo na niektóre się nie da odpowiedzieć jakoś produktywnie, więc sobie to odpuszczam. Ale żeby nie odpowiadać W OGÓLE? Czy Was nawet nie kusi, kiedy ktoś się rozpisze - odpowiedzieć na to chociaż jednym zdaniem? Niedawno miałam właśnie przypadek, kiedy weszłam na bloga, by sprawdzić, czy autor odpowiedział - i pustka. Zapomniałam, że to jeden z tych blogów, gdzie autor nie odpowiada :') 

2. GDY NA BLOGU NIE MA OPCJI "NOWSZY POST" I "STARSZY POST"

A do tego najlepiej jeszcze brak archiwum i etykiet :') Ale brak tych opcji najbardziej mnie irytuje, ponieważ od razu, gładko i pięknie, mogę przejść do sąsiadującego posta i nie ma problemu. A kiedy nie mam takiej możliwości - po prostu tracę czas i się denerwuję, bo muszę szukać innego sposobu na przejście do interesującego mnie posta.   

3. GDY NIE MA ZAKŁADKI "O MNIE" (ALBO CZEGOŚ W TYM STYLU) NA BLOGU

Uwielbiam dowiadywać się, kto się kryje za tymi wszystkimi recenzjami i książkami! Kiedy wpadam na nowego bloga - pierwsze, co robię, to szukam takiej zakładki. Jestem skłonna nawet opuścić bloga, na którym takiej zakładki nie ma. Nie cierpię czytać recenzji, nie wiedząc, kto tak naprawdę je pisze - takie posty są wtedy dla mnie jakieś bezosobowe.

4. GDY NIE MA ŻADNEGO SPISU RECENZJI NA BLOGU

Najbardziej preferuję oczywiście typowe 'spis recenzji' albo coś takiego. Gorzej, gdy jest samo archiwum albo etykiety, ale jeszcze da się znieść. Wolę jednak mieć wszystko w jednym i rzucić tylko okiem na tytuły i autorów, by zobaczyć, co dana osoba czyta. Kiedy nie widzę czegoś takiego na nowym blogu - od razu sobie idę. Nie wiem, co autor recenzuje, więc nie zostaję. 

5. GDY AUTOR BLOGA NIE PODAJE W RECENZJI, KTÓRA TO CZĘŚĆ SERII ALBO, CO GORSZA, W OGÓLE NIE MÓWI, CZY TO JAKAŚ SERIA

No szlag mnie trafia po prostu. Nie mam czasu, by sobie samemu tego szukać i chcę mieć wszystko czarno na białym.

6. GDY NA BLOGU JEST CZARNE TŁO I BIAŁA CZCIONKA

Moje oczy po prostu krwawią. Nie mogę nawet przeczytać tekstu do końca, za bardzo się męczę. A przecież o wiele lepiej by było z szarą czcionką.......

Dobra... wylałam swoją irytację, teraz jestem ciekawa, czy to są rzeczywiście rzeczy, które irytują tylko mnie, czy ktoś się ze mną zgodzi. Piszcie w komentarzu!! ^_^

I jeszcze raz: ten post nie ma na celu obrażenia kogokolwiek!

czwartek, 24 listopada 2016

Wyklęta - Joss Stirling


Tytuł: Wyklęta
Autor: Joss Stirling
Wydawnictwo: Akapit Press
Ilość stron: 395
Rok wydania: 2014 (ogólnie), 2016 (Polska)
Seria/cykl: Struck - część pierwsza

Za murami elitarnej angielskiej szkoły gnieżdżą się niebezpieczny spisek, korupcja i skandal. 
Przybyła z Ameryki uczennica, Raven Stone, zauważa, że w szkole dzieje się coś niepokojącego. Najpierw niektórzy uczniowie znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Później nauczyciele zaczynają kłamać. A teraz ona sama dostaje anonimy z pogróżkami... 
W niepokojące wydarzenia zostaje uwikłany też Kieran Storm - zagadkowy chłopak o wybitnym intelekcie i zabójczym wyglądzie. Pakuje się w poważne kłopoty, wciągając w nie także Raven. Dziewczyna czuje, że zaczyna tracić głowę dla Kierana, ale czy można ufać chłopakowi, o którym się nic nie wie?

Kilka zdań o autorze
Joss Stirling mieszka w Oxfordzie i od zawsze fascynował ją pomysł, że życie jest czymś więcej niż tym, co widzimy.
  
Bohaterowie
Piszę tę recenzję dnia 21.11, a książkę przeczytałam 01.11... Wyobrażacie sobie, że dopiero teraz znalazłam wolną chwilą, by nad tym usiąść? P a r a n o j a jakaś. Teraz już nie pamiętam tak dokładnie bohaterów, jak świeżo po przeczytaniu... ale postaram się przypomnieć sobie wszystkie moje odczucia :D Zapamiętałam te postacie jako różne od siebie, bardzo dobrze wykreowane i ciekawe. Raven jest intrygującą osóbką, nieco wyróżnia się na tle tych wszystkich młodzieżówek, ponieważ nie jest ani nieśmiała, ani zbytnio twarda. Ale ma temperament, za który najbardziej ją polubiłam :D Natomiast w Kieranie się zakochałam :D [swoją drogą, nie podoba mi się to imię] Był taki trochę 'nieświadomym dupkiem', ale dobrze, że miał przyjaciela, który go ganił xD Podobała mi się jego inteligencja :D Co do tego przyjaciela - Joego, szczerze mówiąc, jego jakąś szczególną sympatią nie obdarzyłam :D A był chyba najbardziej miły z całej tej trójki... I chciałam jeszcze wspomnieć o dyrektorce. Ta. Kobieta. Powinna. Zginąć.


Fabuła
Na wstępie chciałam zaznaczyć, że opis nie do końca oddaje książkę! Przede wszystkim wynika z niego, że Raven jest nowa - a jeśli mnie pamięć nie myli, ona do tej szkoły uczęszczała już od jakichś dwóch lat. Początek Wyklętej zaczyna się schematycznie - mamy elitarną szkołę, 'naj' dziewczyny nie lubią głównej bohaterki... ale to się zaraz rozmywa. W fabułę wplątane są tajemnicze zniknięcia i jeszcze bardziej tajemnicze powroty, groźby wysyłane Raven... Wszystko staje się jeszcze ciekawsze, kiedy na plan wkraczają Kieran i Joe - i myślę, że mogę Wam to powiedzieć, bo jest to wspomniane jakoś na 30 stronie, kiedy ta dwójka się pojawia - i są szpiegami! Pracują pod przykrywką i wtedy okazuje się, że cała ta tajemnica szkoły to grubsza sprawa... losy tego śledztwa, próby odkrycia zagadki, a także życie szkolne toczą się równocześnie, wszystko zostało ze sobą splecione. Akcja toczy się szybko, a przyspiesza na końcu, kiedy to pojawia się wręcz wątek sensacyjny. Do tego mamy jeszcze przecudowny wątek romantyczny! Zaczął się raczej od niechęci, a to jest mój ulubiony typ! Nie mogłam tego nie uwielbiać :D Nie ma tu też od razu wielkiego 'kocham cię', także spoko spoko :D


Kilka słów na koniec
Styl autorki polubiłam już bardzo w Kim jesteś Sky?, a tutaj stoi na bardzo podobnym poziomie. Jej opisy mnie nie nudzą, Joss Stirling umie stworzyć wartką akcję, a także przystopować ją, kiedy zajdzie taka potrzeba. Strasznie spodobał mi się też klimat panujący w książce - tajemnice, groźby, elitarna szkoła, szpiedzy... Bardzo ciekawa mieszanka! Przeczytałam Wyklętą w jeden dzień, a potem przez parę dni siedziała mi w głowie... Chyba nawet zaryzykuję i powiem, że ta pozycja bardziej przypadła mi do gustu niż Kim jesteś, Sky?, w porównaniu widzę, że bohaterowie nie są tak wyidealizowani i wątek miłosny jest o wiele ciekawszy i ma fajniejsze podstawy :D [choć ocenę wystawiam taką samą :D]
Dobrze, to chyba tyle, co mam do powiedzenia, choć mam wrażenie, że o czymś jeszcze chciałam wspomnieć... Podsumowując - bohaterowie są różnorodni, trochę odbiegają od takiej typowej kreacji młodzieżówek, autorka świetnie połączyła wartką akcję z przecudownym wątkiem romantycznym :D A do tego nie sądziłam, że książka bez elementów fantastyki, toczona w naszym świecie, jest w stanie aż tak mnie zachwycić! :D A jednak :D      

Ocena: 9/10

TYMCZASEM POLECAM

POWIEDZCIE MI, CZY ZAMIERZACIE PRZECZYTAĆ. MIELIŚCIE JUŻ DO CZYNIENIA Z POWIEŚCIAMI JOSS? LUBICIE KSIĄŻKI SENSACYJNE?

A MOŻE CZYTALIŚCIE [CHOĆ WĄTPIĘ, TA KSIĄŻKA NIE JEST TAK POPULARNA]? MACIE ULUBIONEGO BOHATERA ALBO SCENĘ?  

I jest tu ktoś, kto pisze razem ze mną matury próbne z Operonu? :D