sobota, 27 maja 2017

Żniwiarz. Pusta noc - Paulina Hendel


Tytuł: Pusta noc 
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 431
Rok wydania: 2017 (Polska)
Seria/cykl: Żniwiarz - część pierwsza

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Na dodatek jej wuj jest żniwiarzem, czyli jedną z niewielu osób, które potrafią odesłać martwców tam, skąd przybyli. 


Bohaterowie
Bohaterów w Pustej nocy nie ma aż tak dużo, idzie bardzo łatwo ich zapamiętać i bardzo łatwo rozróżnić, ponieważ każdy z nich jest inny. Paulina Hendel zadbała o różnorodność, a kreacja jej postaci jest konsekwentna - mają wady i zalety, ich cechy charakteru nie zmieniają się jak w kalejdoskopie. Do tego uważam, że porwała się na trudne zadanie związane ze żniwiarzami - ale nie będę tego dokładnie wyjaśniać, bo to ciężkie do wyjaśnienia, a do tego jeszcze ktoś uzna to za spoiler. Przechodząc do konkretów - główna bohaterka, Magda, była upartą dziewczyną, która często stawiała na swoim, była jednak przy tym wesoła i sympatyczna, i nieco naiwna również. Na moje całkowite uznanie zasługuje też Feliks, wujek (a może jednak kuzyn?) Magdy, który był żniwiarzem i często sypał sarkazmem i złośliwościami jak z rękawa... Nie mogłabym nie wspomnieć nic o czarnym charakterze, Pierwszym! Wiecie (lub nie), że nie przepadam za czarnymi charakterami, ale tym w Pustej nocy jestem po prostu zachwycona. Miał jasną, mocną motywację, trwał przy niej cały czas i był w stanie zrobić wszystko, by osiągnąć to, czego chce. Został jeszcze Mateusz... Do niego od początku sceptycznie podchodziłam i jestem neutralnie nastawiona do jego osoby SPOILER od razu wiedziałam, że ma coś wspólnego z Pierwszym! najpierw myślałam, że to potępieniec, ale później to wykluczyłam (wiecie, ten zapach xD) i obstawiłam Pierwszego. strasznie łatwo było to przewidzieć KONIEC SPOILERA


Fabuła
Ciężko mi określić fabułę. Nie chodzi o to, że się nic nie działo, ale szybką akcją bym tego nie nazwała, co wyjątkowo nie stanowi dla mnie wady. Paulina Hendel nieśpiesznie opisywała świat przez siebie stworzony i równie nieśpiesznie wciągała do niego czytelnika. Początkowo Pustą noc czytałam z zainteresowaniem, a dopiero później słowiański klimat całkowicie mnie pochłonął. Świat przedstawiony, świat nawich (tych wszystkich słowiańskich stworzeń), został ciekawie i wyczerpująco wykreowany. Pierwszy raz czytałam książkę z wątkiem słowiańskim i polubiłam to. Niektóre stworzenia są naprawdę straszne, a autorka nie szczędziła nam opisów. Istotną rolę pełnią też żniwiarze, osoby, które mogą nawich odsyłać z powrotem do ich świata. Paulina Hendel wykonała naprawdę dobrą robotę przy ich kreacji, o czym zresztą też już mówiłam akapit wyżej. Pomiędzy opisem świata przedstawionego, walk z nawimi, życia Magdy i Feliksa, nie zabrakło miejsca na tajemnicę, intrygę - wszystko za sprawą Pierwszego. Nasi bohaterowie starają się odkryć, co się dzieje i są to niebywale interesujące poszukiwania. Do tego dochodzi również wątek miłosny, którego nie zostałam fanką - według mnie, nie było czuć chemii między bohaterami. Jedyne, co mnie raziło w oczy - to przewidywalność. Brakowało mi jakiegoś zaskoczenia...


Kilka słów na koniec
W książce panuje niesamowity klimat - klimat słowiańskich stworzeń, niebezpieczeństwa i tajemnicy. Niektóre fragmenty Pustej nocy (głównie dotyczący nawich) były straszne i potem bałam się, że coś takiego przyjdzie do mnie w nocy xD Ale to ja jestem strachliwa, więc większość z Was zapewne coś takiego nie przerazi. Styl autorki był baaardzo przyjemny, młodzieżowy, a opisy mniej-więcej równoważyły się z dialogami. Całość bardzo szybko się czyta. I jeszcze to cudowne wydanie! Okładka jest przepiękna, w środku też jest wszystko zadbane. Jedyne, o co mogłabym się przyczepić - to długie rozdziały, bo jestem fanką tych krótkich. Narracja jest natomiast trzecioosobowa, w czasie przeszłym. I jeszcze jeśli chodzi o humor - i na niego czasem znalazło się miejsce, więc bardzo się cieszę. 
Żniwiarz. Pusta noc to klimatyczna książka, którą szybko się czyta. Choć akcja nie pędzi, jest prowadzona w swoim tempie - i czytelnik się nie nudzi. Bohaterowie natomiast zostali wykreowani konsekwentnie i różnorodnie. 
Polecam! 


JEDNYM SŁOWEM
Fabuła: słowiańska
Bohaterowie: różnorodni i konsekwentni
Początek: intrygujący
Zakończenie: chcę-drugą-część

Ocena: 8/10

Czekam na Wasze przemyślenia i skojarzenia dotyczące książki w komentarzu! :D

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona!

sobota, 20 maja 2017

Jak Meredith ocenia recenzje?


Pomysł na ten post zrodził się w mojej głowie już dawno temu, bo dawno temu powinnam tę kwestię wyjaśnić. Poprzez słowo "ocenia" w tytule posta mam na myśli ocenę cyfrową, od 1 do 10. Chciałabym Wam przybliżyć mój tok rozumowania, ponieważ wystawianie przeze mnie oceny zwykle nie ma zbyt dużo wspólnego z recenzją, chyba że spojrzy się na to przez pryzmat tego, co mam zamiar przedstawić Wam poniżej. Moja własna, dziwna skala oceniania.

1


Nie wystawiam tej oceny... nigdy? Serio, nie wiem, jak książka musiałaby być zła, żebym dała jej 1 (lektury się nie liczą, choć nawet je rzadko kiedy oceniam na 1). Zawsze dopatruję się jakiegoś elementu, który mi się w książce podoba, więc pozycja oceniona przeze mnie na 1 musiałaby nie mieć żadnego.

2


Witajcie w moim świecie ocealniowym, gdzie 2 nie różni się u mnie od 1... 1 czy 2, dla mnie to bez różnicy xD Ocenę 2 również daję bardzo rzadko, jeśli w ogóle. Gdybym miała kiedyś dylemat (dać 1 czy może jednak 2...), to pewnie kierowałabym się przeczuciem.

3


Tu pojawia się już drobna różnica, aczkolwiek naprawdę niewielka. Ocenę 3 (na blogu jest tylko jedna tak oceniona przeze mnie książka - Córka żywiołu) jestem skłonna dać książce, którą nie dość, że męczyłam, to ani bohaterowie, ani fabuła nie zachwycali. Generalnie irytacja. 

4


Bądźmy szczerzy, w mojej skali oceniania 1-4 prawie niczym się nie różni xD Jeśli więc widzicie, że oceniłam książkę na 4 (albo 3, albo 2), to równie dobrze mogłoby być to 1. A dałam powieści 4 bo tak. Bo przeczucie mi kazało. Intuicja. Nazywajcie, jak chcecie. W mojej karierze blogowej jedną książkę oceniłam na 4 - Piękną katastrofę

5


W tym miejscu dopiero widać znaczną zmianę w moim ocenianiu. Choć nie też aż tak dużą. W książce, którą oceniałam na 5, coś mi po prostu nie przypasowało. Głównie chodzi o to, że się zawiodłam i dostałam coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. Najlepszym na to przykładem z pozycji ocenionych przeze mnie na 5 jest Misja 100

6



Ocena 6 pojawia się u mnie nie mam pojęcia z jakiego powodu xD Czasami daję ocenę 6 książce, która średniawo mi się podobała (w kierunku NIE podobała), ale mam takie widzimisie, więc dam 6 (przykład: Panika), czasami 6 daję książce, która była fajną rozrywką i nawet zasługuje na takie 7, ale mam swoje widzimisie i dam 6 (przykład: Dotyk).

7


W ocenianiu książek na 7 staram się znaleźć jakąś regułę, ale jest ciężko xD Nie jest to jednak aż tak chaotyczne jak wystawianie książce 6. 7 dostaje u mnie książka, która mnie nie zachwyciła, nie było wielkiego WOOOOW, ale jednocześnie jest w niej coś takiego, że nie odbieram jej jako złej, gdyż przyjemnie się ją czytało... I nie jest to do końca 'średnia' pozycja xD (tylko czasami) Tak oceniłam, np. Prawo Mojżesza czy The call. Wezwanie.

8



Wreszcie wkraczamy w strefę książek, które mi się bezsprzecznie podobały! Granica między 8-9-10 jest u mnie bardzo, bardzo, bardzo cienka. Ocenę 8 dostaje u mnie książka, która mnie zachwyciła, na myśl o niej mam uśmiech na twarzy, przypominam sobie te wspaniałe chwile z nią spędzone. To po prostu cu-do-wna pozycja. 8 dostał ode mnie m.in. Paragraf 5.

9


Natomiast dla 9 nie wiem, jaka istnieje zasada. To coś pomiędzy 8 a 10, a też nie zawsze. Zdarza mi się ocenić książce na 9, choć w gruncie rzeczy zasługuje na 8. I odwrotnie. (mówiłam, że granica 8-9-10 jest cieniutka xD) Oceniając pozycję na 9, zdarza mi się mieć małego kaca książkowego, jestem zachwycona i oszołomiona lekturą. Na 9 oceniłam, np. Chłopaka na zastępstwo albo Fałszywego księcia.

10



I wreszcie przyszedł czas na 10! 10 niemal zawsze daję książce, po której mam kaca książkowego, żyję tą książką dniami, miesiącami, a nawet latami i cieszę się jak głupia na każdą myśl o niej. 10 otrzyma ode mnie pozycja, w której się zakocham bezsprzecznie i nieodwołalnie. To jest chociażby Saga Księżycowa, seria Lux i Dark Elements, Buntowniczka z pustyni...

Teraz już wiecie, w jaki sposób oceniam książki (no, przynajmniej mniej-więcej, bo niektóre sprawy wciąż są niejasne, nawet dla mnie xD) Cieszę się, że to z siebie wreszcie wydusiłam, a ta jakże tajemnicza tajemnica przestała być tajemnicą xDDD
Chcielibyście może post w stylu 'recenzja od kuchni', w którym opisałabym, jak zabieram się do pisania recenzji? :D To też mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu, ale nie wiem, czy w ogóle chcielibyście to czytać. Proszę, koniecznie dajcie znać w komentarzu! ^_^

Iiiiii zmieniłam wygląd bloga!! Jak Wam się podoba? :D Powiem Wam, że ja na razie jeszcze nie jestem do niego przekonana, bo tamten wygląd baaardzo mi się podobał i był jak na razie najlepszy xD Tyle że mi się znudził i postanowiłam poszukać czegoś nowego ^_^ A ten przepiękny rysunek w nagłówku narysowała moja przyjaciółka, jest bardzo kochana <3 Jej cudowne prace możecie podziwiać na jej INSTAGRAMIE <3