niedziela, 6 grudnia 2015

Filmy #3

                          1. Labirynt fauna (2006) - reż. Guillermo del Toro

Opis filmu: Hiszpania, 1944 rok. Jedenastoletnia Ofelia przenosi się z matką do domu okrutnego ojczyma. Pewnego dnia odkrywa tajemniczy labirynt, w którym spotyka fauna.
Moja opinia: Mam naprawdę sprzeczne odczucia odnośnie tego filmu. Z jednej strony jestem niemalże zauroczona pomysłem i charakteryzacją, ale z drugiej... film był bardzo brutalny. Do tej pory, jak widzę plakat, to mam ciarki na plecach. Jest coś niesamowitego w nim, to na pewno, jednakże nie potrafię jednoznacznie określić, czy mi się podobał, czy nie. Ale chyba jednak nie obejrzałabym go drugi raz. Ten film zostawił trwały ślad na mojej psychice i nie chciałabym przechodzić przez to jeszcze raz. ;o
Obsada: Ivana Baquero, Sergi Lopez, Maribel Verdu, Doug Jones

2. Love, Rosie (2014) - reż. Christian Ditter

Opis filmu: Rosie i Alex znają się od dzieciństwa. Gdy chłopak wyjeżdża z Dublina na studia do Ameryki, ich wieloletnią przyjaźń czekają ciężkie chwile. 
Moja opinia: Przyznaję na początku, że książki nie czytałam (ale teraz wiem, że kiedyś muszę to zrobić, by porównać :P). Film mnie bardzo zauroczył! Podobała mi się gra aktorska, podobał mi się pomysł (uwielbiam takie! <3). Bardzo miło mi się go oglądało, idealny na rozluźnienie. ^_^ Cały czas jednak obawiałam się o zakończenie i przez to siedziałam cała w nerwach... Za jakiś czas może obejrzę go znowu, lubię komedie romantyczne. ^_^
Obsada: Lily Collins, Sam Claflin, Christian Cooke, Jaime Winstone
Ocena: 9/10

                                         3. Zbuntowana (2015) - reż. Robert Schwentke

Opis filmu: Beatrice Prior konfrontuje się z wewnętrznymi demonami i kontynuuje walkę przeciwko ogromnemu sojuszowi, który może spowodować rozpad społeczeństwa. 
Moja opinia: W tym przypadku książkę czytałam, ale tak naprawdę nic z niej nie pamiętam (co niezbyt dobrze świadczy o książce ;x). Film oglądałam wczoraj, ale chyba niezbyt uważnie, bo powoli niektóre sceny zacierają się w mojej pamięci. Ogólnie mi się podobał, aktorzy byli w porządku, efekty również przypadły mi do gustu. Tylko szkoda, że nie pamiętam książki, bo chciałabym mieć porównanie, ale niestety... 
Obsada: Shailene Woodley, Theo James, Kate Winslet, Naomi Watts
Ocena: 7/10

4. 27 sukienek (2008) - reż. Anne Fletcher

Opis filmu: Jane jest nałogową druhną, a w jej szafie wisi 27 sukienek - pamiątek po ślubach, na których wystąpiła jako świadek. Dziennikarz specjalizujący się w relacjach z wesel postanawia napisać o niej artykuł. 
Moje ocena: Znowu komedia romantyczna... Przez ten weekend obejrzałam ich dość sporo. Ale ta jest naprawdę świetna! Jak na komedię romantyczną, oczywiście. Lekka, zabawna, z dobrymi aktorami. Heigl naprawdę nadaje się do takich filmów i uważam, że gra świetnie i bez niej to nie byłoby to samo. ;) Pomysł również oceniam na plus, bo jest dość nietypowy. Po prostu... strasznie mi się podobał ten film. ;)
Obsada: Katherine Heigl, James Marsden, Edward Burns, Malin Akerman, Judy Greer
Ocena: 9/10 

Oglądaliście te filmy? Co o nich myślicie? ^_^

22 komentarze:

  1. Żadnego z tych filmów nie oglądałam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam żadnego, ale mnie filmy nudzą i cudem jest gdy skończę jakiś :D
    Książkę "Love, Rosie" polecam koniecznie. Jest świetna, chociaż dosyć nietypowo napisana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że Love, Rosie ma formę epistolarną i wiem, że kiedyś na pewno przeczytam tę książkę. :P

      Usuń
  3. Oglądałam tylko "Love, Rosie" i ogromnie spodobał mi się ten film. Na pewno wrócę do niego za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam i nie mam najmniejszego zamiaru :D Co ciekawe - oglądałam Niezgodną i to tym bardziej nie zachęca do kontynuacji :D
    Zapraszam cię po nominację: http://biblioteczkaciekawychksiazek.blogspot.com/2015/12/santa-claus-factory-tag-by-suomi-anne.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, rozumiem. :D
      Uuu, nominacja. XD Dzięki. ^_^

      Usuń
  5. 27 sukienek oglądałam kilka raz. Fajna i przyjemna.
    Jeżeli nie czytałaś Love Rosie to powiem, że warto przeczytać. W filmie bardzo dużo pomineli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś przeczytam, chcę mieć porównanie. ^_^

      Usuń
  6. Oglądałam "Labirynt fauna" i mam podobne odczucia jak Ty. "Love, Rosie" uwielbiam, zarówno film jak i książkę! (Ale chyba film bardziej skradł moje serce) Uwielbiam postać Ruby w filmie <3 A reszty nie oglądałam,ale muszę kiedyś zobaczyć "27 sukienek"
    Apteka Literacka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Labirynt fauna to bardzo specyficzny film, ale znam osoby, które go uwielbiają. ;) 27 sukienek to bardzo fajna komedia, polecam. ^_^

      Usuń
  7. 2,3,4 znam doskonale nawet nie dawno je oglądałam xD
    o 1 słyszałam i wydaje się być w porządku więc może nie długo coś podziałamy z tym filmem xD

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Osobiście rzadko oglądam filmy, ale w planach mam obie częście Niezgodnej (mam nadzieję, że znajdę je gdzieś w internecie).

    Pozdrawiam
    Blog książkoholiczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza w internecie jest na pewno, ale drugiej się sporo naszukałam. ;o W końcu ją znalazłam, ale sporo mnie to kosztowało cierpliwości. :|

      Usuń
  9. "Labirynt fauna" oglądałam dawno, i to do połowy. Właśnie przez wspomnianą przez Ciebie brutalność zmusiłam się do oderwania się od fabuły i przełączenia kanału - zakończyłam na momencie walki z jakąś dziwną galaretowatą substancją i stwierdziłam, że wrócę do tego, jak będzie mi się bardzo nudziło. Jak widać - jeszcze nie doszłam do momentu powrotu.
    "Love Rosie" chciałabym obejrzeć przede wszystkim ze względu na moją przyjaciółkę, która bardzo chciała się zapoznać z ekranizacją i wielokrotnie mnie do tego namawiała. Twoja opinia jeszcze bardziej mnie do tego zachęciła!
    Właśnie takie miałam zdanie o "Zbuntowanej" w wersji książkowej, jak Ty o wersji filmowej. Oglądać nie zamierzam, bo Tris nie zostawiła po sobie jakiegoś sentymentu i nie odczuwam potrzeby powrotu do frakcyjnego społeczeństwa. Poza tym nie lubię ani Theo Jamesa, ani Shailene Woodley... także to chyba film nie dla mnie,
    O tym filmie słyszę pierwszy raz. Druhna? Komedia romantyczna? Spróbuję! Nie oglądam tego typu filmów nałogowo, ale może zacznę - teraz potrzebuję czegoś na odstresowanie i oderwanie się od rzeczywistości.
    Przepraszam, że mnie dawni tutaj nie było - nadrobię, obiecuję :*
    Zapraszam do mnie na bezspoilerową recenzję finału trylogii "Oddechy" Rebekki Donovan!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, jaki długi komentarz! Lubię takie. :D
      Ja oglądałam film niedawno, ale przez chwilę musiałam się zastanawiać, co to za galaretowana substancja... Ale już wiem. :P
      Love, Rosie nabrało też dla mnie wartości ze względu na Sama Claflina, którego uwielbiam. <3 Ale sam pomysł jest super i mogłabym oglądać, i czytać o takich cały czas. :D
      Co do Zbuntowanej - akurat lubię i Shailene, i Theo, i lubię też oglądać ekranizacje, więc dla mnie nie było żadnego powodu, by nie obejrzeć. :D
      Ja też jeszcze dobry tydzień temu nie wiedziałam, że istnieje 27 sukienek. XD Al koleżanka się nim zachwycała i w weekend leciał w telewizji (chyba na TVN, ale kto by to spamiętał ;x XD), więc postanowiłam obejrzeć. I nie żałuję. :P

      Usuń
  10. Moim zdaniem Labirynt Fauna to dobry film. Zdecydowanie warto go zobaczyć - nawet mimo sprzecznych odczuć (jak w Twoim przypadku). pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie oglądnęłam żadnego z tych filmów, ale na ''Love, Rosie'' mam niemałą chrapkę. Chociaż książki raczej na pewno nie przeczytam (wystarczająco się o niej naczytałam i nasłuchałam od innych).

    OdpowiedzUsuń
  12. Obejrzałam wszystko oprócz "Labiryntu Fauna" z tej listy. Kiedyś chciałam go obejrzeć, ale boję się, że... będę się bać ;D. Jestem naprawdę strachliwa!
    Co do "Love, Rosie", koniecznie przeczytaj. Po książce nie będziesz mogła przestać się złościć na to jak bardzo spłycony został film. Powieść całkiem inaczej łączy niektóre wątki (np. ten z ojcem córeczki Rosie). Całkiem inaczej wygląda także życie głównych bohaterów... a happy end (moim zdaniem) przychodzi ZBYT późno. Nie chcę zbyt wiele Ci zdradzać, po prostu, proszę, przeczytaj. Książka jest świetna, jedna z najlepszych jakie czytałam w tym roku. Tak mocno zżyłam się z dwójką głównych bohaterów (są fajnie wykreowani), że autentycznie było mi smutno, kiedy skończyłam ostatnią kartkę. Aż chyba będę musiała napisać recenzję tej książki kiedyś ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem strachliwa. ;o Dlatego nie oglądam horrorów. :P
      Słyszałam już co nieco o książkowej Love, Rosie i naprawdę kiedyś przeczytam. :D Chcę sobie porównać książkę z filmem. ^_^
      Hahaha, to pisz recenzję. :D W końcu nic nie stoi na przeszkodzie. :D

      Usuń
  13. Oooo ... Labirynt fauna był świetny! Mnie nigdy nie przeszkadzała brutalność w filmach, co więcej, wolę te brutalne od komedii czy romansów - nie wiem dlaczego, ale nie cierpię ckliwych historii na ekranie :/ "Love Rosie" nie miałam okazji oglądać, ale książkę mogę bardzo serdecznie polecić, czyta się ją szybko i przyjemnie, momentami jest nawet zabawna. "Zbuntowaną" i przeczytałam i obejrzałam. Książek Pani Roth nie lubię, moim zdaniem są bardzo podobne do "Igrzysk Śmierci", ale film był naprawdę dobrze zrobiony i oglądało się go przyjemnie :D
    Czekam na kolejne filmy :D
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brutalność w książkach mi odpowiada, bo mój mózg zawsze wtedy i tak nie wyobraża sobie wszystkiego z dokładnością, ale na ekranie... no to nie dla mnie. :|

      Usuń

Och, jesteś tu! ^_^ Twój komentarz wywoła uśmiech na mojej twarzy! DZIĘKUJĘ za Twoją obecność ^_^ Sprawiasz, że czuję sens tego, co robię ^_^ (a jeśli zdecydujesz się na obserwację, DZIĘKUJĘ x2 ^_^)